Hejj ;)) Sorry, że długo nie pisałam po prostu nie miałam "weny", ani żadnych ciekawych przeżyć aż do środy ...
No więc tak rano dzień wydawał się jak każda środa miałam na 8:00 do szkoły, a pierwsza była dodatkowa matma . Następna lekcja to informatyka (rysowaliśmy w paincie pisanki dostałam 6 xD) No tak na następnej przerwie Kasia błagała mnie, żebym po szkole poszła z nią odebrać zdjęcia od fotografa no to ja wielkoduszna okazałam litość i na moje nieszczęście zgodziłam się . Następne były dwa języki polskie - oglądaliśmy "Przygody Tomka Saweryna" . No i w końcu do domu. Kasia odprowadziła mnie do babci, a ja zjadłam zupę. Dziadek dał mi kasę na pizze więc po naszym "spacerku", o którym zaraz opowiem udałyśmy się do pizzerii. No tak nasz spacerek po zupce (pomidorowej mmmm...) poszłam z Kasią do fotografa. Kasiunia utrzymywała, że dobrze wie gdzie jest ów fotograf. No dobra xD. Chodziłyśmy tak jakieś pół godziny kiedy Kasia zorientowała się, że nie wie jednak gdzie mamy iść zadzwoniła do mamy, a ona powiedziała jej, że ma iść na ulicę Ptasią . No dobra przystanek autobusowy jest, mapka na nim jest. No to my lecimy jak opętane do przystanku znajdujemy ul. Ptasią no ale za nic nie wiemy, w którym miejscu na mapie się znajdujemy No to idziemy na chybił trafił no i zamiast się przybliżyć do celu poszłyśmy w zupełnie inną stronę . No jakiś 40 minutach poddałyśmy się i poszłyśmy na pizze no, a potem wróciułyśmy do domów . O 18 miałam jeszcze tenis , ale nie było źle wróciłam do domu zmęczona więc zjadłam kolacje i poszłam spać . Pomyślałam wtedy Kiedy Powtórka .?
/Liluś. :3
Możliwe, że następny post będzie dopiero w niedzielę . :(